Hossa na obligacjach i co z niej wynika?

Hossa na obligacjach i co z niej wynika?

W mediach branżowych ostatnio bardzo głośno zrobiło się o wyprzedaży polskiego długu, nadzwyczajnej słabości PLN, utracie zaufania do Polski itp. Niestety stwierdzenia te są bardzo powierzchowne i nie poparte żadną głębszą analizą. A przecież, żeby zrozumieć co tak na prawdę stoi za wzrostem rentowności polskich (i nie tylko) obligacji wystarczy… popatrzeć na kilka wykresów, trochę się zastanowić i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Cena obligacji a jej rentowność

Dwa słowa przypomnienia jak to jest z tymi rentownościami. Cena nominalna obligacji jest stała i znana w każdym momencie. Jest to cena, po której obligacja ma zostać wykupiona. Oprocentowanie obligacji jest najczęściej znane z góry i jest podane jako procent wartości nominalnej. Tym co może się zmieniać w trakcie życia obligacji, jest jej cena rynkowa (czyli bieżąca).

Dla przykładu: Jeśli obligacja ma być wykupiona za 100 zł, a jej kupon (czyli odsetki) równa się 5%, to oznacza, że inwestor otrzyma co roku 5 zł, a w momencie wykupu 105 zł (100 zł nominału i 5 zł ostatnich odsetek). Jego całkowity zysk będzie zależał od ceny jaką zapłaci za tę obligacje w chwili nabycia.

Jeśli zapłaci za tę obligację 90 zł, to stopa zwrotu z jego inwestycji będzie wyższa, niż gdyby zapłacił za tę obligację np. 110 zł. Wynika z tego twierdzenie, że jeśli cena obligacji rośnie to spada jej rentowność.

O czym świadczy spadająca rentowność obligacji skarbowych?

Jest to skutek realokacji aktywów inwestycyjnych, w bardziej ryzykowne lub bezpieczne instrumenty. Może też być efektem delewarowania, czyli wychodzenia z inwestycji finansowanych kredytem. Obecnie mamy do czynienia właśnie z tym scenariuszem.

Co mówią wykresy?

Poniższy wykres jest Ci znany, jeśli czytałeś wpis o słabości PLN.

 

Wykres przedstawia rentowności polskich dziesięciolatek. Dołek rentowności w okolicach 3% był na początku maja. Hossa na obligacjach trwała od wielu miesięcy, nie powinno więc dziwić szybkie odreagowanie o pełen punkt procentowy do okolic 4%. Warte zauważenia jest, że ostatnia marcowo-kwietniowa fala spadkowa zbiegła się w czasie z ogłoszeniem nielimitowanego „drukowania jenów” przez Bank Japonii.

pl10y

Podobna sytuacja ma miejsce na siostrzanym wykresie tureckich obligacji:

tr10y

Taka sama sytuacja ma miejsce na papierach rządu Niemiec:

de10y

Na Japońskich obligacjach korekta przyszła na początku kwietnia:

jp10y

Amerykańskie rentowności rosną od początku maja:

us10y

Porównując obligacji Polski, Niemiec i USA widać, że rentowności zaczęły rosnąć w podobnym czasie – na początku maja. Trudno więc upatrywać jedynej przyczyny wzrostów Polskich rentowności w ucieczce kapitału na rynki rozwinięte, choć prawdopodobnie zmniejszająca się premia za ryzyko częściowo ten proces wspomogła.

porównanie rentowności obligacji

Jakie zatem jest wyjaśnienie?

Poniższy wykres powinien stanowić odpowiedź na to pytanie. Przedstawia on kierunki przepływu kapitału w poszczególne waluty. Pomarańczowa linia to index jena, niebieska – EUR/PLN, zielona – index euro, różowa – indeks dolara. Jak widać w ostatnim miesiącu najbardziej aprecjonował jen, a tracił PLN (EUR/PLN rósł). Przy rosnących rentownościach obligacji, dynamiczny wzrost siły jena może świadczyć o powrocie kapitału do Japonii i zamykaniu pozycji carry trade.

Dzięki QE w Japonii, jen stał się walutą tanią i łatwą do pożyczenia na rynku międzybankowym. Był więc źródłem taniego finansowania. Inwestorzy instytucjonalni pożyczali jeny, wymieniali je na USD, EUR, AUD, PLN i kupowali za nie zagraniczne akcje i obligacje. Kupowali też akcje i obligacje w Japonii. W tamtym czasie jen osłabiał się, a ceny akcji i obligacji rosły. Od maja mamy do czynienia z tendencją przeciwną:

koszyki walut performance

Jakie wnioski na przyszłość?

Źródło dynamicznych wzrostów cen obligacji na świecie na początku roku to tani dostęp do pieniądza. Tak długo, jak Fed lub Bank Japonii nie przykręci kurka z dolarami i jenami, długoterminowe trendy mogą się utrzymać. Niestety (lub na szczęście) nawet silne trendy przerywane są korektami, jak obecna.

Jeśli odpowiednio zidentyfikujesz, co stoi za danym ruchem, możesz zyskać przewagę, co do kierunku  przyszłych zmian cen i dzięki temu odpowiednio spozycjonować swój portfel na przyszłość.

Podziel się

O autorze

Doradca Inwestycyjny, Makler Papierów Wartościowych. Od 04.2017 roku zarządzający ALFA Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym w AgioFunds TFI S.A.

Pokaż wszystkie artykuły autora: Marcin Bogusz

2 comments


    1. Post author
      Marcin

      Trzeba na pewno pamietać, że jest coś takiego jak obligacje. Są one tak samo ważne jak akcje. W tym poscie właśnie chciałem o nich przypomniec 🙂

Comments are closed.